MODA

Kryzys wizerunkowy marki Veclaim Jessiki Mercedes: klientka odkryła w t-shircie marki metkę Fruit of the Loom

22.05.2020Fashion Post

Kryzys wizerunkowy marki Veclaim Jessiki Mercedes: klientka odkryła w t-shircie marki metkę Fruit of the Loom
Fot. Yan Wasiuchnik

Marka Jessiki Mercedes, Veclaim, odniosła ogromną popularność w polskiej branży mody, została nawet nagrodzona w zeszłym roku za "markę roku" przez jeden z prestiżowych polskich magazynów o modzie. Kilka dni temu popularna blogerka wypuściła nową kolekcję, składającą się z dresów, bluz i t-shirtów, która miała być odpowiedzią na nowe warunki życia, w których się znaleźliśmy przez pandemię koronawirusa i w konsekwencji lockdown. Dziś burzę w mediach wywołała stylistka, Karolina Domaradzka, która opublikowała na swoim profilu na Instagramie film podczas którego odkrywa, że pod metką marki znajduje się jeszcze jedna, należąca do taniej firmy odzieżowej Fruit of the Loom. To wywołało oburzenie i złość fanów, którzy od początku istnienia brandu Jessiki byli zapewniani, że wszystkie produkty szyte są w Polsce. Influencerka jak na razie nie zabrała głosu w tej sprawie, oświadczenie wydał za to jej manager, Andrzej Skowron. 

Wygląda na to, że Jessikę Mercedes, jedną z najpopularniejszych (i pierwszych zarazem) blogerek modowych w Polsce, czekają poważne problemy wizerunkowe. Mimo że jej marka Veclaim (podobnie jak stworzona wcześniej Moiess Swim) od razu cieszyła się sporym uznaniem, zarówno ze strony fanów, jak i polskiej branży modowej, dziś przyszłość brandu staje pod wielkim znakiem zapytania. O tym, że wszystkie ubrania spod znaku "Veclaim" szyte są w Polsce, mogliśmy przeczytać na stronie oficjalnego sklepu internetowego marki, w zasadzie do dzisiaj, czyli do momentu wybuchu afery metkowej. Kiedy w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się zdjęcia t-shirtów z metką Fruit of the Loom, informacja ta błyskawicznie zniknęła ze strony. Nic dziwnego,  za produkt Jessiki musimy zapłacić od 199 do 239 złotych, koszt basicowej bluzki Fruit of the Loom to zaledwie kilka złotych. 

Oficjalne oświadczenie w tej sprawie opublikował kilka godzin temu Andrzej Skowron, manager Jessiki Mercedes, a także General Manager Veclaim. Utrzymuje on, że mimo iż koszulki rzeczywiście pochodziły od zewnętrznych dostawców (czyli Fruit of the Loom), to jednak pozostałe procesy (typu: kolorowanie, spieranie, ręcznie wykonane krawędziowe uszkodzenia, haftowanie, sitodruk, ręczne farbowanie metodą tie dye) odbywały się już w polskich manufakturach. 

"Biorąc pod uwagę fakt, że ostatnie działania marki VECLAIM wywołały kontrowersje, wszczególności, jeżeli chodzi o współpracę z firmą Fruit of The Loom, jako marka świadoma i odpowiedzialna, mająca na celu prowadzenie działalności w transparentny sposób, postanowiliśmy wydać niniejsze Oświadczenie.

W pierwszej kolejności chcielibyśmy zaznaczyć, że bardzo nam przykro z tego powodu, że część naszych Klientek poczuła się zawiedziona faktem, że nasza kolekcja Basic nie jest w 100 procentach wytworzona w Polsce, w przeciwieństwie do większości modeli stworzonych przez VECLAIM.

Naszą intencją nie było wprowadzenie w błąd opinii publicznej, tym bardziejnie zamierzaliśmy nadużyć zaufania naszych Klientek. Największą siłą naszej marki jest unikatowa kreacja. Właśnie z tego powodu nawiązaliśmy współpracę z globalną firmą Fruit of The Loom, która od wielu miesięcy jest siecią dystrybucyjną basic’owej linii VECLAIM.

Od momentu otrzymania produktu z firmy Fruit of The Loom, pozostałe procesy, co chcielibyśmy wyraźnie podkreślić, odbywają się wyłącznie w polskich manufakturach.

Każdy produkt pod metką VECLAIM linii Basic przechodzi tzw. vintage renewal, czyli proces, na który składają się: kolorowanie, spieranie, ręcznie wykonane krawędziowe uszkodzenia, haftowanie, sitodruk, ręczne farbowanie metodą tie dye oraz przygotowanie produktu do sprzedaży. (...) W proces tworzenia naszych produktów zaangażowanych jest wiele osób - w ten sposób wspieramy miejsca pracy w Polsce i polskie rzemiosło.

Biorąc powyższe pod uwagę, raz jeszcze chcielibyśmy wyrazić ubolewanie nad zaistniałą sytuacją i zapewnić nasze Klientki, jak również opinię publiczną, że dołożymy wszelkich starań, żeby wszelkie informacje na temat naszej marki były w pełni transparentne, a firma w jeszcze bardziej odpowiedzialny sposób prowadziła swoją działalność."

Do afery odniesli się również polscy dziennikarze modowi, w tym Michał Zaczyński czy Harel

"#wspieramypolskiemarki, które kupują za kilka złotych koszulki, by zrobić nadruk i sprzedać po 199 zł czy 239 zł. To po co tyle było o transparentności i szyciu w Polsce? Gdzie wiarygodność marki? I gdzie wiarygodność nas, dziennikarzy? Apelowaliśmy do ludzi, by wspierali polską modę, tymczasem Veclaim Jessiki Mercedes okazało się raczej punktem farbiarskim a nie autorską marką projektową. Owszem, każdy może kupić gotowe ubrania, poprzerabiać je i sprzedać, ale nazywać to brandem modowym i sygnować Made in Poland?" napisał dziś na swoim fan-page'u na Facebooku Michał Zaczyński.

Harel z kolei przyznaje, że jak wiele innych osób, ona również czuje się przez markę Veclaim oszukana. Blogerka zwraca uwagę na problemy w komunikacji, po pierwsze, na stronie widniała informacja, że wszystkie produkty szyte są w Polsce, po drugie, kiedy poprosiła o wyjaśnienie, nadal nie uzyskała żadnej odpowiedzi. Jednocześnie apeluje o powstrzymanie się od hejtowania marki i samej Jessiki. 

Czytaj dalej