MODA

Siła marzeń – Natasza Urbańska

03.02.2021 Fashion Post

Siła marzeń – Natasza Urbańska
Fot. Łukasz Dziewic

Dziecięcymi pragnieniami i tymi całkiem dorosłymi dążeniami z Mateuszem Szymkowiakiem dzielą się: Kylie Minogue, Viki Gabor, Dawid Kwiatkowski, Dawid Woliński, Łukasz Zagrobelny, Daniel QCZAJ, Gosia Baczyńska i Natasza Urbańska. Niech im się spełnią. I nam też!

Tekst: Mateusz Szymkowiak

Jej marzenia, podobnie jak zresztą jak jej życie, są nierozerwalnie związane z pewnym parkiem. Tym pięknym, piętrowym, na warszawskim Powiślu tuż przy ulicy Rozbrat. Jest zachwycający o każdej porze roku. Dobrze to wie, bo przecież kiedyś sama przychodziła tam jako mała dziewczynka, która tuż obok na warszawskiej Legii trenowała gimnastykę. Tam odpoczywała, czekała na kolejne zajęcia i marzyła. „Nie wyobrażam sobie życia bez marzeń. To one determinują wszystkie moje decyzje i tym samym drogę do ich realizacji. Każdy krok, który zbliża mnie do celu, jest moim małym sukcesem, buduje mnie jako człowieka, jako artystkę” – mówi Natasza Urbańska, siedząc na ławce w tym właśnie parku.

Na Legii trenowała od najmłodszych lat. Musiała pokonywać wiele trudności. Od braku akceptacji swojego ciała podczas procesu dojrzewania, przez brak pewności siebie, aż po paraliż podczas zawodów. „Największy kryzys pojawił się przy ostrym zapaleniu kolan wynikającym z nadmiernego wysiłku, co oznaczało miesięczną przerwę w treningach. Koleżanki robiły wtedy formę, dostały się do kadry narodowej, a ja siedziałam w domu kompletnie załamana” – wspomina. Jest bardzo ambitna. Do tego zawsze perfekcyjnie przy- gotowana i punktualna. Wyniosła to z domu. Jej tata był podpułkownikiem. Kontuzja sprawiła, że przestała profesjonalnie zajmować się sportem. Mocno to przeżyła. Ale sport zdążył nauczyć ją samozaparcia, dzięki czemu w dorosłym życiu ma siłę zmagać się z kolejnymi przeciwnościami losu i marzyć.

Na przeciwległym do Legii krańcu tego parku znajduje się teatr Studio Buffo. Plakaty ze spektaklami z nią w rolach głównych wiszą niemal na całym budynku. Jest gwiazdą tej sceny. Ale daleko jej do gwiazdorskich zachowań. Zna tam każdego, z każdym zamieni słowo, w razie potrzeby pomoże. Do teatru trafiła po raz pierwszy w 1991 roku, na casting do legendarnego „Metra”. „Przyszłam z koleżanką, która koniecznie chciała pojechać na Broadway z ekipą musicalu Janusza Józefowicza” – wspomina Natasza. Wtedy jej się nie udało. Ale kilka lat później, za namową taty, trafia na casting do Buffo po raz kolejny. „Miałam 17 lat i dostałam się do najlepszego teatru muzycznego w Polsce. To już samo w sobie brzmiało jak spełnienie marzeń, ale ja postawiłam poprzeczkę wyżej. I stawiam nadal” – opowiada.

Kształcąc warsztat wokalny, aktorski i taneczny, rozwijając swoje umiejętności, doszła do momentu, w którym samodzielnie realizuje własne produkcje muzyczne. I nie zwalnia, bo przecież kolejne marzenia czekają. Jednym z nich jest nowa płyta. Pracuje nad nią od maja 2019 roku. Niedawno premierę miał singiel „Nieuchronne”, który ją zapowiada. To już inna Natasza. Niezależna, sama decydująca o tym, co robi. Zresztą przez lata właśnie to zarzucano jej najbardziej. Że zbyt ulega mężowi i jego wizji jej kariery. Dziś jest już inaczej.
„A jak to było z macierzyństwem? Marzyłaś o tym, by być mamą?” – dopytuję podczas wspólnego spaceru po parku przy Rozbrat. „Dopiero gdy już byłam w ciąży, poczułam niesamowitą odmianę w postrzeganiu siebie. Wcześniej mocno skupiona na sobie pracowałam przy kolejnych muzycznych produkcjach i naturalnie nie myślałam o macierzyństwie. I nagle zdałam sobie sprawę z tego, że tak, to było moje marzenie” – mówi z radością.
Kiedy na świecie pojawiła się Kalinka, zmieniły się priorytety i świadomość Nataszy. Zaczęła na pierwszym miejscu stawiać dziecko. Zrozumiała, co tak naprawdę się liczy. Dziś zdarza jej się spacerować po ulubionym parku z Kaliną. Ostatnio coraz częściej rozmawiają w nim o świętach. Lubią ten czas i bardzo na niego czekają. A w Wigilię wypatrują Świętego Mikołaja, który pod choinkę w ich dworku Emilin w Jajkowicach co roku podrzuca górę prezentów.

Wszystkie historie znajdziecie w zimowym wydaniu Fashion Magazine >>