MAGAZYN

The Best of Fashion: Weronika Rosati [wywiad]

17.04.2020Wojciech Szczot

The Best of Fashion: Weronika Rosati [wywiad]
Fot. Iza Grzybowska / Makata. Fashion Magazine, 2010

20 lat to szmat czasu - setki sesji zdjęciowych, wywiadów, inspirujących rozmów i relacji ze świata mody. To też niezliczone godziny przeznaczone na pracę nad każdym kolejnym numerem, kolegia, kreowanie nowych akcji, obserwowanie trendów i wyciąganie z nich tych najlepszych, a także nieprzerwany kontakt z czytelnikiem. 

Ten rok jest dla nas szczególny - bo w 2020 roku obchodzimy 20-lecie istnienia Fashion Magazine. Wspominamy więc najlepsze momenty z pracy nad pierwszym, w całości, polskim tytułem modowym na rynku. W naszym cyklu "The Best of Fashion" znajdziecie legendarne sesje zdjęciowe, okładki, wywiady czy artykuły z historycznych numerów Fashion Magazine, które specjalnie dla was odnaleźliśmy w naszym archiwum.

The Best of Fashion: Weronika Rosati

Sfotografowaliśmy ją na chwilę przed rozpoczęciem zdjęć do filmu "W ciemności" Agnieszki Holland (wtedy pod roboczym tytułem "Ukryci"). Weronika Rosati była w 2010 roku rozchwytywaną aktorką. Jako jedna z niewielu z polskiego show-biznesu grała w kolejnych latach w docenionych międzynarodowych produkcjach, m.in. we francuskim filmie "Spisek" (Largo Winch II), filmie telewizyjnym "Dame De Pique", "Iceman", "Stand Up Guys" czy "Bullet to the Head". Jej sukces wynika pewnie z tego, że od dziecka wiedziała kim chce być. Choć jej kobieca natura stale podróżuje do starego kina, twardo stąpa po ziemi. 

Wywiad z Weroniką Rosati

Rozmawia: Agata Zych-Zielińska

Jesteś nowoczesną kobietą?

To zabawne, mam 26 lat, ale chyba zatrzymałam się na roku 1933 (śmiech). Jestem zakochana w stylistyce tamtych czasów. Intryguje mnie ówczesna moda, język, kultura, muzyka, w zasadzie wszystko... Uwielbiam filmy amerykańskie z tamtych lat. Może to zabrzmi dziwnie, ale brakuje mi tamtego klimatu, lęsknię za mentalnością i stylem życia lat 30.

To znaczy, że źle się czujesz w naszej rzeczywistości?

Nie, wręcz przeciwnie. Uwielbiam współczesne czasy, jestem otwarta na technikę doceniam rolę komputerów. Oswoiłam sobie rzeczywistość i bardzo sprawnie się w niej poruszam, twardo stąpam po ziemi ale myślę, że moje serce i dusza zamieszkały w latach 30. (śmiech). Kiedy spojrzę na współczesny obraz kobiety nowoczesnej, kreowany przez Internet i niektóre czasopisma, to wiem, że kompletnie do niego nie pasuję, to dla mnie abstrakcja. Wychowałam się na innych wzorach, szukałam ich w starym kinie, literaturze. Szkoda, że współczesna młodzież uczy się życia, bezpodstawnej krytyki i nietolerarcji z internetu. Warto szukać inspiracji w przeszłości, ostatnio zaraziłam tym moją siostrzenicę.

A moda to bardzo ważny element współczesnej rzeczywistości, jest dla Ciebie ważna? 

Nie odziedziczyłam po mojej mamie miłości do mody. Nie podążam za trendami i nie jestem wielką fanką magazynów mody. Kompletnie mnie to nie wciąga, jestem typem, który "przekartkowuje" je w biegu. Traktuję modę jako kostium filmowy, bawię się nim, dostosowuję do chwili. Nawet sesja dla Fashion Magazine jest dla mnie doświadczeniem aktorskim. 

Nie wierzę, że nie zwracasz uwagi na fasony, kolory, modne fasony. 

Zwracam uwagę na detale w strojach. kiedy oglądam stare filmy, stamtąd czerpię inspirację, wymyślam nowe kreacje i proszę mamę, żeby mi je uszyła. Pamiętam, jak kilka lat temu obejrzałam "Klaute" z Jane Fondą i zakochałam się w szarej cekinowej sukience, którą miała na sobie. To były czasy, kiedy cekiny kojarzyły się z kiczem i nikt ich nie nosił. Poprosiłam mamę, żeby uszyła mi podobną i nagle za pół roku cekiny wróciły do łask. Bardzo podobnie było z szerokimi ramionami. Byłam pierwszą osobą w Polsce, która odważyła się je nosić. W tym przypadku zainspirowała mnie Joan Crawford. Dla mnie moda bezwzględnie wiąże się z filmem...

A teraz kto Cię inspiruje?

Zdecydowanie Jean Harlow. Uwielbiam satynę w zestawieniu z innymi tkaninami, a Jean nosiła przepiękne długie suknie w tym stylu.

Chyba masz nosa do trendów, wiesz, że to cecha dobrego projektanta?

Chyba tak, zazwyczaj je wyczuwam, chociaż nie ukrywam, że czasami się mylę.
Nie mam ambicji być ikoną mody, chcę tylko, żeby strój odzwierciedlał mój nastrój i obecne życie. Moda to manifest uczuć i emocji.

Jesteś lub bywasz ekstrawagancka?

W Polsce rzadko. Nie lubię dawać podstaw do tego, żeby pisano na mój temat. Wolę zrobić coś szalonego na planie filmowym. 

Moda nie ma dla Ciebie granic? Jest coś, czego byś nie włożyła?

W ogóle nie noszę spodni. Nienawidzę dżinsów, akceptuję tylko legginsy i dresy (śmiech). Nigdy nie włożyłabym zestawu: biały żakiet i spodnie.

Zdjęcia: Iza Grzybowska / Makata
Stylizacja: Marcin Dąbrowski 
Makijaż: Wilson / D'Vision
Fryzury: Łukasz Modzelewski / D/Vision
Produkcja sesji: Fashion Magazine / Agata Zych-Zielińska

Byłaś buntowniczą nastolatką? Czas poszukiwań już za Tobą?

Tak naprawdę nie miałam okresu poszukiwań, zawsze byłam określona, wiedziałam, czego chcę i kim jestem. Dlatego nie było w moim życiu zbyt wielu eksperymentów, pamiętam tylko, że zawsze ubierałam się inaczej niż moje rówieśniczki. Od dziecka wymyślałam sobie nowe role, kiedy miałam 17 lat, czesałam się na Evę Gardner, potem był czas fascynacji Brigitte Bardot. Lata 60. i 70. to estetyka, która bardzo mi odpowiada.

To również bardzo ważny okres w modzie...

Moda to jedno, ale styl, w jakim wówczas pokazywano, fotografowano kobiety, jest wyjątkowo ujmujący. Kobiety nie miały wyglądać naturalistycznie, tylko pięknie, zmysłowo i kobieco. Nigdy nie zapomnę Barbary Kwiatkowskiej-Lass i jej postaci w filmie "Ewa chce spać", odkąd zobaczyłam ten film, jestem wierną fanką  trenczy. 

No właśnie, jakq rolę chciałaby zagać 26-letnia Weronika?

Role, które od lat mnie fascynują, to i biografie. Zagranie kogoś, kto istniał, jest ogromnym wyzwaniem. Trzeba nauczyć się wszystkiego: od akcentu, sposobu myślenia po gestykulację. Oczywiście mam swoje typy, od lat fascynuje mnie życie i osobowość Barbary Brylskiej, urzeka mnie również postać Kleopatry. W gruncie rzeczy jest jednak istotne, kogo chciałabym zagrać, nawet mały epizod może okazać sukcesem. Ważne jest to, żeby pracować z ludźmi, którzy potrafią zrobić coś z niczego.

Na przykład z Agnieszką Holland?

Dokładnie tak, wiem, że to reżyserka, dzięki której zdobędę nowe doświadczenia. Wiem, że poprowadzi mnie tak, że będę mogła włączyć tę rolę do mojego demo i iść do przodu. Stanisławski powiedział kiedyś: „Fascynujące osobowości pozostawiają trwały ślad na duszy człowieka”, głęboko w to wierzę.

Za to Sharon Stone powiedziała niegdyś, że gwarancją jej sukcesu jest asertywność, jak jest z Tobą?

Zawsze umiałam mówić nie! Mój zawód wymaga ode mnie tej cechy. Kilka razy już odmówiłam roli, ponieważ wymagano ode mnie udziału w scenie rozbieranej, która moim zdaniem nic za sobą nie niosła. Nie uznaję nagości, jeśli nie jest uzasadniona w scenariuszu. Przykładem usprawiedliwionej nagości jest rola Diane Lane w filmie „Niewierna". W tym scenariuszu wszystko było spójne, nie wyobrażam sobie, żeby Diane się nie rozebrała. Podobnie jest w filmie Agnieszki Holland „Kobieta samotna”.

Inspiracje czerpiesz z filmu, a kto pomaga Ci w realizacji, masz swojego ulubionego projektanta?

Jest nim moja mama, m.in. dlatego, że zna mnie jak nikt inny. Szanuję ją za to, że  projektując nie narzuca nikomu swojego zdania, tylko próbuje dostosować pomysł do charakteru i urody konkretnej osoby. W moim przypadku szkielet kreacji jest zazwyczaj mój, reszta to dzieło mojej mamy. 

Zdradź mi kilka swoich kobiecych słabości, na co wydajesz pieniądze? 

Nie lubię wydawać pieniędzy, kupuję głównie książki i płyty DVD. Nie jestem zakupoholiczką, nie muszę mieć najnowszych butów od Manolo Blahnika. Lubię wyprzedaż i ubrania vintage. Od lat fascynuję się perfumami, jako dziecko zbierała flakoniki i mieszałam zapachy. Czasami eskperymentuję, żeby lepiej poznać postać, którą gram. Pamiętam, że kiedy grałam w "Pittbullu", kupiłam sobie perfumy "Baby Doll" Yves Saint Laurenta, ale tak naprawdę od lat jestem wierna klasycznym Chanel No. 5. 

Jesteś pracohołiczkq?

Wymagam dużo od siebie, moje motto: "Pracuj dzisiaj na to, co będzie jutro".
Nic uważam. że wszystko przychodzi od razu, na pewne rzeczy trzeba poczekać, U Agnieszki Holland byłam na castingu, a rolę dostałam miesiąc temu. 

Żyjesz w ciągłym biegu, a jak odpoczywasz?

Nawet kiedy odpoczywam, pracuję. Bywam odludkiem. ale nie dlatego, że stronię od ludzi, tylko dlatego, ze praca pochłania ogromną ilosć mojego czasu. Trudno mieć aktywne życie towarzyskie i rozwijać się zawodowo. Ludzie z branży filmowej są moimi przyjaciółmi, atmosfera na planie „Majki" jest świetna, spędzamy ze sobą ogromną ilość czasu i bardzo się lubimy.

Takie życie musi być męczące, nie tęsknisz za stabillzacjq?

Byłam wychowywana na całym święcie, mój dom jest tam, gdzie jest moja praca, lubię aktywne życie.

Czyli jednak nowoczesna kobieta (śmiech).

No tak, jestem mieszanką tradycji i nowoczesności. 

Jestem ciekawa, co najbardziej denerwuje Cię w twoim zawodzie?

Prasa bulwarowa, plotkarskie serwisy internetowe i niebezpieczna anonimów w sieci. Nic mam wpływu na to, co o mnie piszą, jaką rzeczywistość kreują media denerwuje mnie, że robią to bezkarnie i z premedytacją.

Walczysz z nimi?

Nie chcę marnować na to czasu i energii, wolę poświęcić się nowej roli. 

W takim razie życzymy Ci powodzenia w nowych projektach, dziękuję za rozmowę. 

Fashion Magazine, 2010 rok. 

Czytaj dalej
Polecamy