MODA

„Wciąż wierzę, że to będzie mój rok” wywiad z Anną Muchą do Fashion Magazine

28.07.2020 Wojciech Szczot

„Wciąż wierzę, że to będzie mój rok” wywiad z Anną Muchą do Fashion Magazine

Pełna energii, zawsze gotowa na nowe wyzwania. O tym, jak odnajduje się w roli producentki w trudnym czasie pandemii, zawodowych i prywatnych uniformach oraz modowych zakupach z Anną Muchą rozmawia Wiktor Krajewski.

Zdjęcia: Agata Serge
Rozmawiał: Wiktor Krajewski

Porozmawiajmy o modzie. Zgadzasz się na to?

Abnegatka modowa na okładce modowego magazynu i mówiąca o modzie… To może być ciekawe (śmiech).

Ale przecież twoje stroje wzbudzają kontrowersje.

Tak było w przypadku programu „Dance, dance, dance”.

Potrafiłaś zaszaleć.

Ale tam moje stroje były kostiumem. Kreacją, przebraniem, które pozwoliło mi wcielić się w postać ostrej jurorki niebojącej się mówić ostrych słów krytyki. Taka konwencja.

…nie przez wszystkich zrozumiana. Lubimy brać wszystko na serio. Szkoda, że tylko konwencja. Liczyłem, że chodzisz tak na co dzień do sklepu. A mówiąc serio: moda dla Anny Muchy to…

U niektórych stylistów pojawia się pokusa, żeby przestylizować osobę, którą ubierają. Przebrać ją, a to przebranie nie niczemu nie służy. Dla mnie kwintesencją mody nie jest to, żeby iść zgodnie z trendami, ale by czuć się dobrze w tym, co mam na sobie i w czym dobrze wyglądam. Wbijam do głowy stylistom, że modne nie jest to, co jest modne, tylko to, w czym ja dobrze wyglądam. Dziewczyna, która ma figurę modelki, jest banalnym wyzwaniem dla ubierającego.

A ty jesteś modowym wyzwaniem?

Mam biust, jestem mięciutka, podręczna i kobieca. Może dlatego czasem łatwiej mnie rozebrać, niż ubrać (śmiech). Pracowałam z wieloma stylistami i niekiedy dochodziło między nami do walk. Dla mnie moda w kontekście panujących trendów jest rzeczą wtórną. Oczywiście jest kilku projektantów, których podziwiam. Mówiąc pół żartem, pół serio: wiem, że w Dolce & Gabbana wyglądam dobrze. Ale z drugiej strony, która z nas nie wygląda dobrze w Dolce& Gabbana? Oni kochają kobiety i doskonale potrafią to pokazać w swoich ubraniach. W ich projektach widać afirmację życia i szczęścia… Włoskie „życie jest piękne”. Ale skoro mówimy o modzie, to rzeczywiście mam słabość do butów… lubię życie na wysokiej stopie.

I dlatego masz dziś na nogach sneakersy?

Musiałam zejść na ziemię.

Ale w magazynach dla kobiet Anna Mucha ma zawsze krótką sukienkę i niebotycznie wysokie szpilki. Coś ściemniasz. (śmiech) Uniform. Praca wymaga ode mnie takiego stroju. Prywatnie wspaniale odnalazłabym się w roli testera dresów. Jeżeli ktoś chce mieć piękną i wymuskaną kobietę w domu, nie może wiązać się z aktorkami. Aktorki na co dzień ubierają się w tumiwisizm. Dopiero w oficjalnych okolicznościach wbijają się w mundurek, czyli sukienki, szpilki…

Nie stroiłaś się podczas pandemii w domu?

Ale to zupełnie inna sytuacja. Jerzy Stuhr opowiadał w wywiadzie, że gdy znalazł się na dłuższy czas w szpitalu, każdego ranka zdejmował pidżamę, składał ją w kostkę i zakładał cywilne ciuchy. To sprawiało, że się trzymał, miał namiastkę normalności i codzienności, którą znał sprzed chwili, a którą mu zabrano. Oczywiście, to są dwie kompletnie różne sytuacje, ale trzeba narzucać sobie reżim w obydwu. W trakcie zamknięcia przywiązywałam wagę do tego, jak wyglądam. Mimo że poruszałam się na trasach między kuchnią łazienką i pokojem. Gdy zabierane jest nam normalne życie, włącza się walka o godność. I ja taką walkę toczyłam. W perłach.

Byłabyś w stanie zapłacić każde pieniądze za rzecz do ubrania, która zawładnęła twoim sercem?

Nie, bo nie widzę w tym większego sensu. Zegarek za 150 tys. złotych pokazuje dokładnie tę samą godzinę co telefon. Więc po co? Widziałam w Hong Kongu torebki za horrendalne pieniądze w cenie drogiego mieszkania i samochodu…

Cały wywiad znajdziecie w letnim wydaniu Fashion Magazine (2020)